Przejdź do głównej części

Ciekawostki, opowieści i anegdoty

– Aktuariusz a szef mafii
– Ubezpieczenia: Amerykanin a Polak
– ponad 100 lat edukacji ubezpieczeniowej w Polsce
– Muzea ubezpieczeń
– Historia ubezpieczeń w Polsce

Czy wiesz, czym różni się wiedza aktuariusza od wiedzy szefa mafii?
Półżartem:
Aktuariusz potrafi tylko oszacować, ile osób umrze w danym czasie. Szef mafii nawet wie, które osoby będą wśród zmarłych.

Bardzo interesująca opowieść. Warto przemyśleć

„Jeszcze nie tak dawno, gdy młody Amerykanin wchodził w dorosłość, razem z pierwszą poważną posadą musiał podjąć dwie kluczowe decyzje. Po pierwsze, jakie wybrać ubezpieczenie zdrowotne, po drugie, jaki program emerytalny. Od skończenia 21 roku życia mógł już pić alkohol, a od ukończenia studiów opłacać (niemałe) składki na ubezpieczenia. I to była właśnie dorosłość. Potem do tej listy dochodziło jeszcze małżeństwo i hipoteka.
I co z tego? – zapytasz. To, że miejsce ubezpieczeń w mózgu Amerykanina, jest w zupełnie, ale to zupełnie gdzieś indziej, niż w mózgu Polaka. W kulturze amerykańskiej ubezpieczenie powiązane jest z rozpoczęciem nowego, ekscytującego etapu w życiu, gdy człowiek wreszcie mógł zacząć sam o sobie decydować i zarabiać przyzwoite pieniądze. Wreszcie mógł przestać pytać o zgodę na każdy drobiazg mamy i taty. Paradoksalnie, ubezpieczenie jest powiązane z wolnością. A Amerykanie kochają wolność.
A jak to jest u nas? Jakie mamy pierwsze wspomnienia i skojarzenia związane z ubezpieczeniami? To trochę tak, jak 40 lat temu było z kawą rozpuszczalną w Japonii. Koncern Nestle chciał wprowadzić na tamtejszy rynek „neskę”, ale sprzedaż po prostu stała w miejscu. Dopiero po pogłębionych badaniach antropologicznych tajemnica się wyjaśniła.
W kulturze japońskiej od setek lat królowała herbata. Rytuał parzenia i spożywania herbaty był dla Japończyka nieodłącznym elementem tożsamości. Kojarzył się z rodziną. Z prestiżem. Ze spokojem. Z domem. Z ważnymi życiowymi sytuacjami. A kawa nie kojarzyła się z niczym, bo Japończycy jej zwyczajnie nie znali.
Gdy spytasz klienta, co myśli o ubezpieczeniach, to ci pewnie odpowie. Ale będzie kłamał. Niekoniecznie celowo i świadomie. Po prostu powie to, co mu podpowie jego racjonalny umysł. Co uważa, że powinien odpowiedzieć. Powie na przykład, że są za drogie. Albo niezrozumiałe. Ale nigdy nie powie tego, co tak naprawdę sprawia, że kupuje ubezpieczenia w taki sposób, a nie inny. Albo nie kupuje ich w ogóle. Bo nie jest tego świadomy! (Z góry przepraszam Twój racjonalny umysł, który prawdopodobnie teraz czuje się urażony).
Tymczasem zdecydowana większość naszej branży żyje w świecie złudzeń. To świat, w którym człowiek jest racjonalny i podejmuje decyzje kierując się swoim rozumem, ważąc poszczególne wartości i działając w swoim najlepszym interesie. To prawda, ale najczęściej w bardzo niewielkim fragmencie. Psychologia wie to od czasów Freuda, literatura od zawsze, a ekonomia dopiero od czasów noblisty Richarda Thalera. No dobrze, może nieco wcześniej – od Daniela Kahnemana, też noblisty, który jako jeden z pierwszych połączył ekonomię z wiedzą o ludzkim poznaniu.
Zostawmy obu noblistów (chociaż mocno zachęcam do zapoznania się z ich książkami w 2020 roku – piękne i bardzo przydatne praktycznie postanowienie noworoczne). Zwłaszcza, że jest jeszcze jeden naukowiec, który przewrócił do góry nogami świat marketingu. I to dzięki niemu Japończycy kupują teraz co roku wiele ton kawy rozpuszczalnej, o której nie chcieli słyszeć jeszcze 40 lat temu.
Mówię o Francuzie Clotairze Rapaille’u, autorze książki „Kod kulturowy” wydanej ostatnio przez wydawnictwo MT Biznes. Jeśli mielibyście w 2020 roku przeczytać tylko jedną książkę, to powinna być właśnie ta książka. Rapaille zastosował pojęcie nieświadomości zbiorowej stworzone przez Junga do różnych kultur, a potem także do biznesu.
Jak to się ma do ubezpieczeń? Kolosalnie się ma. Bo ubezpieczenia są dla większości ludzi jak kiedyś kawa dla Japończyków. Zupełnie, ale to zupełnie obojętne. Co możemy zrobić, żeby to zmienić? Żeby mówić o ubezpieczeniach w taki sposób, który w mózgach poruszy wspomnienia związane z pierwszą wypłatą na koncie bankowym, pierwszym krzykiem dziecka na sali porodowej, pędem mroźnego powietrza na twarzy podczas zjazdu na nartach w ukochanych Alpach?
I to powinna być nasza misja w 2020. Pamiętacie slogan prezydenta Reagana z 1980 roku? Pewnie nie. Brzmiał on „Make America Great Again!” („Uczyńmy Amerykę znowu wielką”. Po polsku brzmi nieco gorzej…). Ale my powinniśmy sprawić, żeby to ubezpieczenia były wielkie. Znaczące. Żeby zaczęły budzić emocje, a nie tylko kusiły coraz niższą składką.”
Aleksandra E. Wysocka – redaktor naczelna „Gazety Ubezpieczeniowej”

Na stronie internetowej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego można znaleźć informację o założonym jeszcze w 1917 r. czasopiśmie „Kurjer Asekuracyjny”. Na stronie 5 tego czasopisma jest bardzo ciekawa informacja o organizacji w Wyższej Szkole Handlowej (obecnie Szkoła Główna Handlowa w Warszawie – SGH) Wydziału Ubezpieczeniowego, który powstał 15 grudnia 1916 roku. Kierownikiem Wydziału Ubezpieczeniowego został sam dyrektor Szkoły (czytaj: rektor) – profesor Bolesław Miklaszewski.
Zobacz link!
(TS.)

Jeszcze nie tak dawno jedyne na świecie muzeum ubezpieczeń znajdowało się w Krakowie, w siedzibie oddziału PZU. W zbiorach muzeum – funkcjonującego ponad 20 lat od 1987 roku – znajdowało się około 36 tysięcy eksponatów (dokumenty, polisy, publikacje, zdjęcia, znaczki, pamiątki osobiste). Najstarszym eksponatem był datowany na 14 grudnia 1804 roku rewers wystawiony przez Towarzystwo Ogniowe dla Miast w Prusach Południowych dla Woyciecha Kirstera.
Dzisiaj za najbardziej atrakcyjne zbiory muzealne dotyczące ubezpieczeń, trzeba uznać te, które znajdują się w Muzeum Ubezpieczeń w Moskwie.
(MJ-L., TS.)

21 kwietnia 1803 roku król pruski Fryderyk Wilhelm III powołuje Towarzystwo Ogniowe dla Miast w Prusach Południowych (utworzonych z ziem drugiego zaboru), z dwiema Dyrekcjami Głównymi: w Warszawie (podlegają jej tzw. cyrkuły w Łęczycy, Łowiczu, Piotrkowie, Sieradzu i Warszawie) oraz w Poznaniu (cyrkuły w Gnieźnie, Kaliszu, Międzyrzeczu, Poznaniu, Pyzdrach, Włocławku i Wschowie). Ten fakt uznano w 2003 roku za 200 lat ubezpieczeń w Polsce. Z tej okazji PZU zorganizował konferencję i zadbał o wydanie wspaniałego albumu „200 lat UBEZPIECZANIA 1803-2003” (wydawnictwo Ośrodek KARTA, Warszawa 2003).
(TS.)